Mentalizacja

Mentalizacja to zdolność rozumienia zachowań – własnych i cudzych – przez pryzmat stanów psychicznych: myśli, uczuć, intencji i potrzeb. Bywa opisywana najkrócej jako myślenie o myśleniu. Nie jest cechą stałą: w spokoju działa sprawnie, a pod wpływem silnych emocji potrafi wyłączyć się u każdego.

Ten tekst wyjaśnia, czym mentalizacja jest naprawdę, pokazuje jej przykłady w zwykłych sytuacjach, opisuje trzy tryby myślenia, które pojawiają się, gdy mentalizacja zawodzi, i podaje ćwiczenia pozwalające ją wzmacniać. Na końcu znajdziesz opis terapii opartej na mentalizacji – metody stworzonej specjalnie po to, by tę zdolność odbudowywać.

Czym jest mentalizacja?

Mentalizacja to wyobrażeniowa aktywność umysłu, dzięki której odczytujesz zachowanie jako wynik stanu psychicznego, a nie tylko jako fakt. Kiedy ktoś trzaska drzwiami, mentalizowanie polega na pytaniu „co się z nim dzieje?”, a nie na stwierdzeniu „jest chamski”.

Pojęcie wywodzi się z francuskiej szkoły psychosomatycznej, ale współczesny kształt nadał mu w latach dziewięćdziesiątych Peter Fonagy wraz ze współpracownikami z University College London. Anthony Bateman opisał je obrazowo jako „widzenie siebie z zewnątrz i innych od środka”.

Kluczowa jest tu jedna właściwość: mentalizacja zawsze pozostaje hipotezą. Cudzy umysł jest nieprzejrzysty – można się go domyślać, nie można go zobaczyć. Osoba, która dobrze mentalizuje, mówi „wydaje mi się, że się wycofałeś, bo poczułeś się skrytykowany”, a nie „wiem, dlaczego to zrobiłeś”. Ta niepewność nie jest słabością interpretacji, tylko jej warunkiem.

Mentalizacja czy mentalizowanie – skąd dwie nazwy

Mentalizacja oznacza zdolność, mentalizowanie – czynność. To rozróżnienie nie jest czysto językowe: pokazuje, że mówimy o czymś, co się dzieje, a nie o stałej właściwości charakteru.

Ta sama osoba mentalizuje świetnie w poniedziałek rano i fatalnie w czwartek po kłótni. Zdolność jest w miarę stabilna, proces – bardzo zmienny. Dlatego w literaturze klinicznej częściej mówi się o mentalizowaniu: o tym, że ktoś w danym momencie mentalizuje albo przestał mentalizować. Polskie tłumaczenie podręcznika Jona Allena, Anthony’ego Batemana i Petera Fonagy’ego nosi tytuł „Mentalizowanie w praktyce klinicznej” właśnie z tego powodu.

Mentalizacja – przykłady z codziennych sytuacji

Najłatwiej zobaczyć mentalizację w momentach, w których coś w relacji zgrzyta. Poniższa tabela zestawia tę samą sytuację odczytaną bez mentalizowania i z mentalizowaniem.

SytuacjaOdczytanie bez mentalizacjiOdczytanie z mentalizacją
Partner wraca z pracy i milczy przez cały wieczór„Ma mnie dość”„Milczy, choć zwykle opowiada. Może coś się wydarzyło w pracy. Zapytam, zamiast zgadywać”
Dziecko rzuca zabawką zaraz po powrocie z przedszkola„Jest niegrzeczne, musi ponieść konsekwencje”„Cały dzień trzymało się w ryzach wśród obcych ludzi. Przy mnie puszcza napięcie, bo przy mnie może”
Przełożona odpisuje na obszernego maila jednym zdaniem„Jest na mnie zła, zrobiłem coś źle”„Krótka odpowiedź. Może miała dziś czterdzieści takich maili. Jeśli to się powtórzy, dopytam”
Przyjaciółka nie oddzwania trzeci dzień„Skreśliła mnie”„Nie odzywa się. Czuję się odrzucony i to uczucie podpowiada mi najgorszą wersję. Nie znam jeszcze powodu”
Nastolatek mówi „i tak nie zrozumiesz” i zamyka się w pokoju„Jest arogancki”„Odsuwa mnie. Być może boi się, że go ocenię, albo sam nie umie tego nazwać”

W prawej kolumnie powtarza się ten sam schemat: najpierw opis zachowania, potem hipoteza o stanie psychicznym, na końcu gotowość do jej sprawdzenia. To jest mentalizowanie w praktyce.

Cztery wymiary mentalizacji

Mentalizacja nie jest jedną umiejętnością. Fonagy, Patrick Luyten i Bateman opisali ją jako układ czterech wymiarów, z których każdy ma dwa bieguny. Dojrzałe mentalizowanie polega na swobodnym poruszaniu się między nimi, a nie na utknięciu po jednej stronie.

WymiarNa czym polegaCo się dzieje przy braku równowagi
Automatyczna – kontrolowanaOdruchowe odczytywanie ludzi kontra świadoma refleksja nad ich intencjamiSame odruchy oznaczają pochopne wnioski, sama refleksja – przeintelektualizowanie relacji
Ja – inniRozumienie własnych stanów kontra rozumienie stanów drugiej osobySkupienie wyłącznie na sobie zamyka na innych, wyłącznie na innych – odcina od siebie
Poznawcza – afektywnaRozumienie przekonań i myśli kontra rozpoznawanie uczućSama analiza daje chłodną trafność bez kontaktu, sam afekt – zalanie emocjami bez rozumienia
Zewnętrzna – wewnętrznaOdczytywanie z mimiki, tonu i zachowania kontra wnioskowanie o tym, co w środkuPoleganie tylko na sygnałach zewnętrznych prowadzi do nadinterpretacji drobnych gestów, a wyłącznie na wewnętrznych – do hipermentalizacji, czyli rozbudowanych domysłów o cudzych intencjach bez sprawdzania ich z faktami

Te wymiary tłumaczą, dlaczego ktoś potrafi błyskotliwie analizować cudze motywy, a jednocześnie nie mieć pojęcia, co sam czuje. Wysoki poziom na jednym biegunie nie przenosi się automatycznie na pozostałe.

Mentalizacja a empatia – czym się różnią

Empatia to współodczuwanie stanu drugiej osoby. Mentalizacja jest pojęciem szerszym: obejmuje również rozumienie samego siebie, uwzględnia myśli i intencje, nie tylko emocje, i zakłada świadomość, że interpretacja pozostaje przypuszczeniem.

Różnica ma praktyczne konsekwencje. Można współodczuwać bardzo silnie i jednocześnie mentalizować słabo – dzieje się tak, gdy cudze cierpienie zalewa tak bardzo, że nie sposób odróżnić własnego lęku od uczuć drugiej osoby. Wtedy pomaganie zamienia się w ratowanie siebie. Zdarza się też układ odwrotny: trafne odczytywanie cudzych motywów bez jakiegokolwiek poruszenia, spotykane w relacjach opartych na wykorzystywaniu.

Mentalizacja utrzymuje granicę między „ja” i „ty”. Empatia tę granicę zaciera, i w tym tkwi zarówno jej siła, jak i ryzyko.

Mentalizacja a teoria umysłu

Teoria umysłu to poznawcza zdolność przypisywania innym przekonań odmiennych od własnych, badana klasycznie testem fałszywych przekonań. Mentalizacja obejmuje ją, ale sięga dalej – dotyczy także uczuć, obejmuje refleksję nad sobą i działa wewnątrz żywej, emocjonalnej relacji.

Różnica ujawnia się pod obciążeniem. Teoria umysłu jest w dużej mierze umiejętnością poznawczą i w spokojnych warunkach działa stabilnie. Mentalizacja zależy od poziomu pobudzenia: im silniejsze emocje, tym bardziej się zawęża. Dlatego osoba, która na chłodno doskonale rozumie cudzą perspektywę, w ostrej kłótni traci do niej dostęp. Więcej o poznawczej stronie tej zdolności i jej roli w spektrum autyzmu znajdziesz w tekście Teoria umysłu – czym jest i jakie ma znaczenie w spektrum autyzmu?

Jak rozwija się mentalizacja u dziecka

Mentalizacja nie jest wrodzona. Rozwija się w relacji z opiekunem, który traktuje dziecko jak istotę mającą własny umysł, i który potrafi odzwierciedlać jego stany.

Mechanizm opisali György Gergely i John Watson, a rozwinęli Fonagy, Elliot Jurist i Mary Target. Rzecz dzieje się na długo przed mową, najintensywniej między trzecim a dziewiątym miesiącem życia. Kiedy niemowlę przeżywa napięcie, opiekun odbija jego stan mimiką i głosem – z lekką przesadą, spowolnieniem, charakterystyczną śpiewną intonacją. To wyolbrzymienie nie jest przypadkowe: jest sygnałem, że odbijana emocja należy do dziecka, a nie do dorosłego. Nazywanie uczuć słowami przychodzi znacznie później, mniej więcej w drugim i trzecim roku życia, i buduje się na tym wcześniejszym fundamencie.

Skuteczne odzwierciedlenie musi spełnić dwa warunki naraz: być oznaczone i trafne. Gdy brakuje oznaczenia, a opiekun odbija przerażenie dziecka własnym, nieprzetworzonym przerażeniem, dziecko dostaje potwierdzenie, że świat naprawdę jest groźny – dochodzi do zarażenia afektem zamiast jego ukojenia. Gdy natomiast odzwierciedlenie jest oznaczone, ale nietrafne – dorosły odczytuje głód jako złość, a lęk jako rozdrażnienie – dziecko przyswaja obraz stanu, którego nigdy nie przeżywało. Tak powstaje to, co Fonagy i współpracownicy nazwali obcym Ja: obszar wewnątrz poczucia siebie, doświadczany jako własny, choć od początku był czyjś. Najsilniej wiąże się to z przywiązaniem zdezorganizowanym. Wzorce przywiązania z dzieciństwa wpływają zresztą na mentalizowanie przez całe dorosłe życie, co dobrze widać na przykładzie lękowego stylu przywiązania.

Kiedy mentalizacja się wyłącza – trzy tryby prementalizacyjne

Utrata mentalizacji nie oznacza pustki. W jej miejsce wraca jeden z trzech wcześniejszych sposobów przeżywania rzeczywistości, opisanych przez Fonagy’ego jako tryby prementalizacyjne. Każdy z nas wchodzi w nie okazjonalnie – w silnym stresie, w kłótni, po nieprzespanej nocy.

Równoważność psychiczna

Myśl staje się faktem. Jeśli czuję, że jestem do niczego, to jestem do niczego – bez marginesu na sprawdzenie. Znika świadomość, że stan psychiczny jest reprezentacją, a nie odbiciem rzeczywistości. W tym trybie koszmar senny przeraża jeszcze długo po przebudzeniu, a przekonanie „ona mnie nienawidzi” ma siłę faktu, którego nie da się podważyć żadnym argumentem. To najbardziej bolesny z trzech trybów, ponieważ nie ma w nim dwóch porządków – wewnętrznego i zewnętrznego – między którymi można by się poruszać. Rzeczywistość psychiczna i rzeczywistość obiektywna są jednym i tym samym. Rozdzielenie ich pojawia się dopiero wraz z dojrzałą mentalizacją.

Tryb pozorowany

Myślenie o stanach psychicznych toczy się dalej, ale traci kontakt z przeżyciem. Powstaje mowa o uczuciach bez uczuć: długie, spójne opowieści o mechanizmach i traumach, po których nic się nie zmienia. W gabinecie wygląda to jak świetna współpraca – pacjent trafnie nazywa procesy, używa fachowych pojęć, a terapia stoi w miejscu. Poza gabinetem ten tryb bywa mylony z wglądem. Odróżnia go jedno: przy pozorowaniu rozmowa o emocjach nie wywołuje żadnej emocji.

Tryb teleologiczny

Liczy się tylko to, co fizyczne i widoczne. Intencje nie istnieją, dopóki nie zamienią się w czyn. Deklaracja „zależy mi na tobie” nic nie znaczy – znaczenie ma dopiero przyjazd o trzeciej w nocy albo prezent. W tym trybie ludzie domagają się dowodów, a czasem sami sięgają po działania na własnym ciele jako jedyny sposób pokazania, jak bardzo cierpią. Teleologiczne myślenie tłumaczy wiele zachowań, które z zewnątrz wyglądają na szantaż, a od środka są rozpaczliwą próbą uczynienia stanu psychicznego widzialnym.

Dlaczego mentalizacja zawodzi akurat przy bliskich

Mentalizacja najczęściej wysiada tam, gdzie jest najbardziej potrzebna: w relacjach z najbliższymi. Odpowiada za to zależność między systemem przywiązania a zdolnością do refleksji – im silniej uruchamia się potrzeba bliskości albo lęk przed jej utratą, tym bardziej refleksyjne myślenie się zawęża.

Mechanizm jest rozsądny ewolucyjnie. W obliczu zagrożenia organizm przechodzi na szybkie, automatyczne reagowanie, bo namysł kosztuje czas. Problem w tym, że układ nerwowy traktuje chłodny ton głosu partnera jak zagrożenie i uruchamia tę samą reakcję. Stąd doświadczenie znane większości par: ta sama osoba, która w pracy rozwiązuje skomplikowane konflikty, w domu po jednym zdaniu reaguje jak nastolatek.

Próg, przy którym to następuje, jest różny i w dużej mierze wynika z wczesnych doświadczeń przywiązaniowych. Osoby z historią niepewnej więzi tracą mentalizowanie przy słabszych bodźcach i odzyskują je wolniej. To jeden z powodów, dla których terapia pracuje na relacji – nie da się ćwiczyć tej zdolności wyłącznie w spokoju, skoro zawodzi ona pod obciążeniem.

Mentalizacja a zaburzenie osobowości borderline

W zaburzeniu osobowości typu borderline mentalizacja załamuje się szybko, głęboko i przede wszystkim w bliskich relacjach. To właśnie ta obserwacja doprowadziła Batemana i Fonagy’ego do stworzenia osobnej metody leczenia.

Obraz kliniczny da się z tej perspektywy uporządkować. Nagłe przejścia od idealizacji do dewaluacji odpowiadają utracie dostępu do złożonego obrazu drugiej osoby. Poczucie wewnętrznej pustki wiąże się z niedostępnością własnych stanów psychicznych. Reakcje, które otoczenie odbiera jako nieproporcjonalne, w trybie równoważności psychicznej są proporcjonalne dokładnie – bo myśl „zostanę porzucony” ma wtedy status faktu. Zachowania autoagresywne bywają zaś teleologicznym sposobem uczynienia cierpienia widzialnym, gdy słowa przestają wystarczać.

Takie ujęcie przesuwa akcent z oceny na zrozumienie. Zachowania, które z zewnątrz wyglądają na manipulację, okazują się skutkiem czasowej utraty zdolności, którą można odbudować.

Po czym poznać osłabioną mentalizację

Osłabione mentalizowanie rzadko wygląda jak deficyt. Częściej daje o sobie znać powtarzalnym wzorcem w relacjach.

  • Pewność co do cudzych intencji, nieproporcjonalna do posiadanych informacji
  • Gwałtowne przechodzenie od idealizowania kogoś do całkowitego przekreślenia
  • Trudność z odpowiedzią na pytanie „co wtedy czułeś?” – pojawia się opis wydarzeń zamiast uczuć
  • Objaśnianie zachowań wyłącznie okolicznościami zewnętrznymi albo wyłącznie cechami charakteru
  • Poczucie, że kłótnie eskalują błyskawicznie i bez wyraźnego powodu
  • Domaganie się dowodów uczuć zamiast przyjmowania słów
  • Sprawne mówienie o mechanizmach psychicznych przy braku realnej zmiany w życiu

Pojedynczy punkt z tej listy nie mówi jeszcze niczego – każdy ma gorsze dni. Diagnostycznie istotny jest wzorzec: sytuacje, w których to samo powtarza się z różnymi ludźmi.

Mentalizacja – ćwiczenia i techniki na co dzień

Mentalizowanie wzmacnia się przez powtarzanie prostych kroków w zwykłych sytuacjach, a nie przez jednorazowe wysiłki w kryzysie. Poniższe techniki wywodzą się z pracy klinicznej, ale nadają się do samodzielnego stosowania.

  1. Pauza przed reakcją. Kilkanaście sekund między bodźcem a odpowiedzią wystarcza, by pobudzenie opadło na tyle, żeby refleksja w ogóle stała się możliwa.
  2. Opis zamiast oceny. Zamiast „jest złośliwy” – „odpowiedział krótko i odwrócił wzrok”. Ocena zamyka temat, opis go otwiera.
  3. Trzy wyjaśnienia. Do każdego zachowania, które cię zabolało, wymyśl trzy różne możliwe przyczyny, w tym jedną, która nie dotyczy ciebie.
  4. Pytanie zamiast założenia. „Co miałeś na myśli?” wniesie więcej niż godzina rozważań o tym, co druga osoba miała na myśli.
  5. Odwrócenie perspektywy. Odtwórz scenę oczami drugiej osoby: co widziała, co słyszała, jak z jej miejsca wyglądałeś ty.
  6. Sprawdzanie ciała. Napięte barki, płytki oddech i ściśnięty żołądek zwykle wyprzedzają świadomość emocji o kilka minut. Zauważenie ich jest najszybszym sygnałem, że mentalizacja zaczyna się zawężać.
  7. Krótki zapis po trudnej sytuacji. Trzy zdania: co się wydarzyło, co pomyślałem, co poczułem. Rozdzielenie myśli od uczucia na papierze jest zaskakująco trudne i właśnie dlatego skuteczne.
  8. Nazywanie stanu przy dziecku. W rozmowie z dzieckiem: „widzę, że jesteś wściekły, bo musieliśmy wyjść z placu zabaw”. To najprostsze narzędzie budowania mentalizacji u kolejnego pokolenia.

Jedno zastrzeżenie jest istotne: ćwiczenia działają przy umiarkowanym pobudzeniu. Kiedy emocje sięgają szczytu, mentalizacja jest neurologicznie niedostępna i próba „przemyślenia” sytuacji zwykle pogarsza sprawę. W takim momencie pierwszym krokiem jest uspokojenie ciała, a dopiero drugim myślenie.

Terapia oparta na mentalizacji (MBT)

Terapia oparta na mentalizacji, w skrócie MBT od angielskiego mentalization based treatment, to ustrukturyzowana metoda stworzona przez Anthony’ego Batemana i Petera Fonagy’ego z myślą o pacjentach z zaburzeniem osobowości typu borderline. Jej celem nie jest odkrywanie przeszłości, lecz przywracanie zdolności mentalizowania dokładnie w chwili, gdy zostaje utracona.

Standardowy program ambulatoryjny jest ściśle opisany w podręczniku metody i trwa osiemnaście miesięcy. Poprzedza go moduł psychoedukacyjny obejmujący dwanaście spotkań, na których pacjent poznaje samo pojęcie mentalizowania. Właściwe leczenie łączy cotygodniową sesję indywidualną trwającą pięćdziesiąt minut z cotygodniową sesją grupową trwającą półtorej godziny. Terapeuta przyjmuje postawę niewiedzy: nie występuje jako ktoś, kto wie lepiej, co dzieje się w umyśle pacjenta, tylko wspólnie z nim bada kolejne hipotezy. Kiedy w trakcie sesji pojawia się napięcie i mentalizowanie się załamuje, praca zatrzymuje się właśnie tam – terapeuta cofa rozmowę o krok i odtwarza z pacjentem, w którym momencie i pod wpływem czego myślenie o stanach psychicznych zniknęło.

MBT należy do metod o udokumentowanej skuteczności w leczeniu zaburzenia osobowości borderline. Z czasem jej zastosowanie rozszerzono na zaburzenia odżywiania, depresję, uzależnienia i osobowość antyspołeczną. W Polsce prowadzą ją terapeuci po odrębnym szkoleniu w tym podejściu.

Terapia rodzin oparta na mentalizacji

Terapia rodzin oparta na mentalizacji, oznaczana skrótem MBT-F, przenosi tę samą zasadę na cały system rodzinny. Model opracowali Eia Asen i Peter Fonagy. Pacjentem nie jest tu pojedyncza osoba, lecz sposób, w jaki członkowie rodziny czytają się nawzajem.

Rodziny trafiające na taką terapię zwykle utknęły w sztywnych interpretacjach: matka „wie”, że nastolatek robi jej na złość, nastolatek „wie”, że matka go kontroluje, a ojciec „wie”, że oboje przesadzają. Nikt niczego nie sprawdza, bo wszyscy są pewni. Praca polega na zatrzymywaniu takich momentów na bieżąco i zachęcaniu do zadawania pytań zamiast trwania przy założeniach. Terapeuta często korzysta z konkretnych scen – kłótni o telefon, milczenia przy kolacji – i prosi każdą osobę o opisanie tego, co się wtedy działo w niej samej. Format jest zwykle krótszy niż terapia indywidualna i obejmuje kilka do kilkunastu spotkań.

Mentalizacja w psychoterapii psychodynamicznej

Mentalizowanie jest rdzeniem pracy psychodynamicznej niezależnie od tego, czy terapia nosi nazwę MBT. Podejście psychodynamiczne od początku zajmuje się tym, co dzieje się w umyśle pacjenta i w relacji z terapeutą – a to jest dokładnie materiał, z którego mentalizacja się buduje.

W praktyce wygląda to nieefektownie. Pacjent opowiada o kłótni z siostrą, terapeutka zatrzymuje go w miejscu, w którym pojawiło się napięcie, i pyta, co wtedy poczuł i co jego zdaniem działo się po drugiej stronie. Tak samo pracuje się z tym, co pojawia się w samym gabinecie: spóźnienie, irytacja, milczenie po trudnym zdaniu. Powtarzane tygodniami, takie zatrzymania zmieniają nawyk umysłu – reakcja przestaje być natychmiastowa, a między bodźcem a odpowiedzią pojawia się przestrzeń na pytanie.

Warto od razu zaznaczyć różnicę. Opisany wyżej osiemnastomiesięczny program MBT to odrębna procedura z modułem psychoedukacyjnym i obowiązkową grupą, prowadzona przez ośrodki wyspecjalizowane w tej metodzie. Gabinet w Warszawie Śródmieściu prowadzi długoterminową psychoterapię psychodynamiczną dorosłych i młodzieży w formule indywidualnej – mentalizowanie jest tu procesem leczącym, a nie nazwą osobnego programu.

Jeśli rozpoznajesz u siebie wzorce opisane w tym tekście, terapia psychodynamiczna jest naturalnym miejscem, w którym można nad nimi pracować. Regularne spotkania w formule psychoterapii indywidualnej dają warunki, w których mentalizowanie ćwiczy się na żywym materiale własnych relacji, a nie w teorii.

Najczęstsze pytania o mentalizację

Czy mentalizacji można nauczyć się w dorosłym życiu?
Tak. Zdolność ta rozwija się w relacji i w relacji daje się odbudować, także po latach. Terapia jest najskuteczniejszą drogą, ponieważ zapewnia bezpieczną więź i regularne powtarzanie, ale codzienne ćwiczenia opisane wyżej realnie ją wspierają.

Czym różni się mentalizacja od empatii?
Empatia to współodczuwanie cudzego stanu. Mentalizacja obejmuje także rozumienie siebie, dotyczy myśli i intencji, nie tylko emocji, i zachowuje świadomość, że odczytanie drugiej osoby pozostaje hipotezą.

Czy słaba mentalizacja to zaburzenie?
Nie. To wymiar, na którym wszyscy się mieścimy i który zmienia się zależnie od poziomu stresu. Trwale osłabione mentalizowanie bywa natomiast elementem obrazu klinicznego, najwyraźniej w zaburzeniu osobowości typu borderline.

Czy da się zmierzyć poziom mentalizacji?
Tak, choć narzędzia różnią się przeznaczeniem. Najdokładniejszą metodą jest skala funkcjonowania refleksyjnego, oceniana przez przeszkolonych sędziów na podstawie ustrukturyzowanego wywiadu o przywiązaniu – to procedura badawcza i kliniczna, nie test do wypełnienia w domu. Istnieje też krótszy kwestionariusz samoopisowy opracowany przez zespół Petera Fonagy’ego i Patricka Luytena, mierzący nadmierną pewność i nadmierną niepewność co do stanów psychicznych. Jest zwalidowany naukowo, ale służy jako uzupełnienie oceny klinicznej, a nie jej zamiennik. Od obu tych narzędzi trzeba odróżnić popularne quizy internetowe – te nie mają żadnej wartości diagnostycznej.

Od jakiej książki zacząć?
Po polsku najpełniejszym wprowadzeniem jest „Mentalizowanie w praktyce klinicznej” Jona Allena, Anthony’ego Batemana i Petera Fonagy’ego, wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pozycja jest napisana pod kątem pracy terapeutycznej, ale pierwsze rozdziały czyta się bez przygotowania klinicznego.

Czy dziecko z autyzmem może rozwinąć mentalizację?
Tak, choć zwykle innym tempem i inną drogą. Trudności w tym obszarze są w spektrum autyzmu częste, a celowana praca nad rozpoznawaniem stanów psychicznych przynosi efekty – szczególnie gdy zaczyna się wcześnie i angażuje rodzinę.

Umów konsultację

Umów się na konsultację

Gabinet w Warszawie Śródmieściu, ul. Emilii Plater 25/50
Tel: 602 151 359
E-mail: perkowska.anna@gmail.com